


AnjaAnda Blog
Nawet jeśli los, opatrzność, bóg, czy jakakolwiek inna siła, która sprowadziła mnie na ziemię – poskąpiła mi ponadprzeciętnego talentu i nie obdarzyła mnie wybitną wyobraźnią, dała mi do dyspozycji życie o ostrych krawędziach i kilku solidnych przepaściach, dała mi zdolność przeżywania bólu i radości w ich najjaskrawszych emanacjach… dała mi życie nie – do – opisania i przeogromne pragnienie, by dysponując, mimo wszystko, dość marnymi środkami, dokonać niemożliwego…
Jednocześnie interesuje mnie rozwój. Nie chcę już pisać dzienników i pamiętników na wieczne nieprzeczytanie. Napędza mnie pragnienie, by bez cienia zakłopotania powiedzieć o sobie – jestem pisarką. Nie – trochę piszę, coś tam piszę, lubię pisać, piszę sobie…Piszę! Po prostu, z otwartością i ufając, że mam coś do opowiedzenia i, że to zainteresuje nie tylko mnie.
Z moim pisaniem ukrywałam się zbyt długo. Sądziłam, że jestem tylko nadwrażliwą, egzaltowaną romantyczką i że to ludzi drażni. Potem trochę dorosłam. Zrozumiałam, że ludzie mają własne sprawy na głowie i jeśli kogoś drażnię i nie interesuję, nie zajmuje się mną wcale. Zresztą każda kąśliwa uwaga kiedyś przebrzmiewa, a krytyka wcale nie musi tylko boleć. Może prowadzić do myśli, którym znów się warto przyjrzeć i opisać. Bałam się też oczywiście, że w zasadzie nie mam nic ciekawego, ani tym bardziej uniwersalnego do powiedzenia. Że zajmuję sobą za dużo przestrzeni, nie zostawiając śladu. Jednak niedawno napisałam opowiadanie na konkurs literacki, które zdobyło 3. nagrodę i – co ważniejsze – poruszyło wiele serc. To był przełom!
Za zachętę do pisania jestem też ogromnie wdzięczna życzliwym głosom czytelników moich fejsbukowych wpisów – którymi, jako tymi „wybuchami w mojej głowie” czasem bawię, czasem poruszam, pisząc o sprawach najzwyklejszych i codziennych. Wiele dla mnie znaczy, gdy ktoś mi zostawia komentarz, czy mówi wprost, gdy się spotykamy, że to do niego przemawia.
I wreszcie – ostatnio miałam możliwość przeczytać moje opowiadanie w trakcie warsztatów kreatywnego pisania, w gronie niezwykle życzliwych kobiet. To był dla mnie zaszczyt! Okazało się, że moje słuchaczki czuły dokładnie to samo – nadto wdzięczność za ten tekst, który także dla nich stał się ważny.
Zakładając ten skromny literacki blog, mówię tym życzliwym i tym jeszcze nieznanym Czytelnikom i Czytelniczkom – oto jestem! Otwieram przed Wami serce i duszę; otwieram przed Wami głowę. Piszę dla Was i dla siebie.
Pragnę napisać książkę, której roboczy tytuł – Śmiesznie, gorzko, czule – jest motywem przewodnim tego bloga.
Dziękuję, że jesteście! Zapraszam do czytania.
Mam nadzieję, że się na mnie nie zawiedziemy.
Bądźmy w kontakcie
Ania Klos-Gomulec
