Matka – pierwsza kobieta w życiu każdego człowieka, pierwszy człowiek, naturalny sprzymierzeniec. Od niej wszystko zależy. To cholernie niesprawiedliwe. W matce spotyka się miłość i nienawiść. Jest jak niezwykle pojemne naczynie.
Z jednej strony wszystko zniesie, z drugiej odda ci swój najcięższy bagaż.
Jest za wszystko odpowiedzialna. Najbardziej zniewolona wśród kobiet. Jednocześnie wolna od bycia kobietą, może się skupić na roli matki. Nie zawsze chce i nie zawsze potrafi. Nie musi, ale może. Trochę jednak nie ma wyboru. Jest samotna w najtrudniejszej roli świata. Hołubiona za wiele, za wiele ganiona. Zawsze oceniana. Prawie się nie zdarza, że się jej nie kocha, nawet wtedy, gdy trudno ją lubić. Tego nikt z łatwością nie przyznaje. Kto tego doświadcza, nie rani matki, lecz siebie. Matkę chroni nieświadomość. Matka często się czepia i ma pretensje. To niewygodny i niechciany kostium. Często zupełnie nieuświadomiony
W wersji tradycyjnej niepodważalna i jednocześnie oceniana – przez samą siebie, przez swoją matkę, inne matki, kobiety, mężczyzn i dzieci – własne i cudze. Nie musi się z tym mierzyć, wystarczyłoby, że jest, że bezgranicznie kocha, zawsze po twojej stronie. To się jednak nie zawsze udaje. Najczęściej niesie bagaże, których ciężar ją przytłacza i nawet szczęśliwa się martwi, podlega krytyce i samokrytyce, że za dużo albo za mało, że za bardzo albo nie dość.
Nie ma jednej matki-wzoru. Nie ma na nią szablonu. Powinna być ideałem z definicji, jako pierwsza, najważniejsza, jedyna; w praktyce nie wie, jak ten ideał zrealizować. Ciągle o niego zabiega. Przekonuje samą siebie, do swoich osiągnięć. Nie można jej odmówić starań, ale nie wszystkie jej starania idą we właściwym kierunku.
Matka najboleśniej zawodzi.
Nie może wygrać gry w oczekiwania. Także swoje własne.
Nieważne czy Anioł czy Hetera, na pewno się pomyli. Odda siebie za dużo lub za mało poświęci. Jest kobietą poddającą lub poddawaną w wątpliwość. Codziennie udawadnia coś sobie lub komuś, odnosi się do swojej matki, którą naśladuje, lub której zaprzecza.
Najszczęśliwsza z kobiet i najbardziej tragiczna.
Ma wiedzieć najlepiej. Wszystko rozumieć, czuć zmysłem, w który rzekomo wyposaża ją Natura, lecz zabiera jej instrukcję obsługi. Ma sama wiedzieć, bo jest Matką, Pierwszą i Najważniejszą; lecz także pierwszą, którą ukamieniują, choćby słowami za wszystkie – także domniemane, jej braki.
Najpierw cały twój świat, najpiękniejsza. Gdy nie da rady – wróg doskonały.
Gdy odchodzi, zabiera z sobą trochę ciebie. Nie możesz jej zapomnieć. Nawet tej, której nie poznałaś.
Pięknie jest z nią żyć, trudno dla niej.
Czym są wobec matek życzenia – wszystkiego najlepszego? Myśli powszednie i odświętne, poświęcony jej czas: Próbą uszczęśliwienia dwóch stron? Zadośćuczynieniem? Wyrazem miłości? Obowiązkiem? Czułością? Radością? Gestem bez znaczenia? Poświęceniem? Ukojeniem?
Zetknięciem z pierwotnym i ostatecznym. Bólem i miłością.



