-
O rozpraszaczach codziennych, czyli o samym życiu i o tym jak ponoć leżę i pachnę. Całe życie w gęsim puchu.

Tak mi przychodzi na myśl, że to jest nie tylko o tym, że mam w głowie szczególny pierdolnik, ale przede wszystkim o wytyczaniu granic, samej sobie i temu głosowi wewnętrznemu, co się ostatnio modnie nazywa Krytykiem Wewnętrznym, o którym się dużo mówi, ale nie wiadomo w zasadzie, jak gościa uciszyć, jaką mantrą, jaką pracą mentalną…
-
Miłość i wina.

Była moim lekarstwem. Antidotum na lęk i psią fobię. Idealna do przytulenia, miękka i łagodna. Cierpliwa. Nie zostawiała włosów nie niszczyła mebli, spała w naszych nogach i jadła z nami. Z talerzy. W ogóle nie pamiętam żadnych psich misek, ani specjalnej karmy. Jadła wszystko z nami, nawet czekoladę. Przybiegała na dźwięk otwierania szafki i szelest…
-
Przy stole z babcią i omą

Babcia i Oma. Dwie kobiety z dwóch różnych światów. Matki moich rodziców. Moimi oczyma, zapisane we mnie.



