-
„Własny pokój”

Dociera do mnie od niedawna, jak wielkie miał dla mnie znaczenie. Mój „własny pokój”, który oddałam córce w czasie pandemii. Głupia konieczność, bo nie można było do jej pokoju przenieść komputera. Może zresztą wtedy nikt o tym nawet nie pomyślał, bo wszystko działo się tak szybko, a pokój, osobny, z komputerem był po prostu potrzebny.…
-
Bajania, ballady, z przeszłości dziady. Czyli dlaczego pomidorowa mnie wzrusza.

Od kilku dni wieje. Pamiętam, że zapowiadano silne wiatry, choć najczęściej nie zwracam uwagi na esemesowe alerty pogodowe. Gdy przychodzą odbieram je jak natrętne reklamy, nie myślę, by mnie szczególnie dotyczyły. Fizycznie nic mi nie robią przecież ani wiatry, ani ulewy, ani śnieżyce. Nie łamie mnie w kościach, nie rwie w stawach. Czuję jednak, że…
-
Braki i nadmiary

Nie lubię, gdy wieje smutkiem i śmierdzi konfliktem międzypokoleniowym. Nie chcę tego. Nie tłumaczę się jednak, że właściwie nie to mam na myśli, bo chyba trochę mam, skoro wezbrało we mnie, no, kurczę, falą emocji! Przeniosło mnie tam, gdzie nie chcę już być i zabolało. Taki wyrzut – rzyg niezadowolenia, rzucony mi w twarz z…



